Legenda o zatopionej karczmie
Racławice Śląskie od Klisina i Pomorzowic oddzielają wzniesienia. W dole wije się rzeka Osobłoga. W tamtej okolicy dawniej można było oglądać liczne bajora oraz martwe odnogi rzeki, które przed regulacją Osobłogi się tam znajdowały.
Treść legendy:
Wieś mogła się jeszcze pochwalić jeziorem, które nie leżało w tej dolinie. Znajdowało się przy drodze prowadzącej do Nowego Browińca. Miało 3 ary powierzchni. Było bardzo głębokie, a przy brzegu zarośnięte wysoką trzciną i sitowiem. Przy brzegu rosło także kilka starych wierzb. Jezioro było otoczone tylko łąkami – nie miało ani dopływu, ani odpływu. W kwietniu i maju po okolicy niosły się odgłosy żabich koncertów, czasami przerywane tylko przez przenikliwe wołania kuropatwy. Dźwięki te można było słyszeć do czasu, aż słońce schowało się za doskonale widoczną z tamtego miejsca Biskupią Kopą. Miejsce to nocą napawało jednak mieszkańców strachem.